Kochani,
jak wiecie bardzo kocham perfumy i wszelkie rzeczy, które pięknie pachną. W związku, z tym, że moje zakupy na stronie sklepu iperfumy.pl coraz częściej należą do udanych, postanowiłam dokonać kolejnego zamówienia.
Tym razem, zdecydowałam się na zupełnie inne, mało znane mi marki i linie zapachowe. Jeżeli miałabym podsumować to zamówienie, to mogę powiedzieć, że z zakupionych trzech wód perfumowanych, dwie są w miarę dobre:-(
I tak, pierwsza woda perfumowana to Ungaro Love Kiss , marki Ungaro Emanuel. Kupiłam wodę perfumowaną o poj.90ml, za cenę 78,11zł.
W całej kompozycji zapachowej wyczuwam świeże kwiaty (piwonie, róże, magnolie, frezje), a także czuję palony bursztyn, odrobinę piżma i przyprawy(pieprz, kardamon i cynamon). Ładny kwiatowo - orientalny zapach, ale jak dla mnie mało trwały. Utrzymuje się na mojej skórze ok.2-3h, a to zdecydowanie za mało.
Drugi dobry, ale nie świetny zapach, to Guess by Marciano, poj.100ml, cena 75,17zł. I tu mogę powiedzieć, że jest to zdecydowanie mocniejszy zapach, bardziej orientalny i korzenny. Niestety, nie utrzymuje się na mojej skórze zbyt długo, co jest ogromnym minusem tego zapachu:-( Natomiast jeżeli miałabym opisać ten zapach to znajdziecie w nim piżmo, kardamon, kakao, jaśmin, hibiskus, a także zapach lukrecji. Jeżeli szukacie słodko - orientalnego zapachu, który nie będzie Was przytłaczał przez dłuższy czas, to ten zapach będzie idealny dla Was.
I ostatni, który jak dla mnie jest również mało trwały to Lumiere Noire, Gres, poj.100ml, cena 66zł.
Jest to zapach delikatny, ale przez to, że ma troszkę przydymiony skład ładnie rozprowadza się na skórze. Jest to typowy zapach blisko skórny, czyli taki zapach, który wyczuć go można z niewielkiej odległości. Za pewne jest to dobry zapach do pracy, bo dzięki temu mamy gwarancję, że nie zadusimy kolegów i koleżanek, przebywających w tym samym pomieszczeniu, co my;-) Zdecydowanie w zapachu tych perfum wyczuwam bursztyn, piżmo, palone drewno, wanilię i paczulę. Na mojej skórze jest zaledwie przez 2h :-( Choć muszę przyznać, że buteleczka najbardziej z całej trójki mi się podoba.
Tym razem zakup nie należał do trafionych:-/ Może to wynika z tego, że zdecydowałam się na mało znane marki i samą ich cenę. Kolejnym razem będzie to już inna półka zapachowa, tego jestem pewna. A Wy kupiliście ostatnio perfum, który również okazał się nie wypałem?
pozdrawiam i do następnego,
Angelika:)
Yankee Candle, czyli kolejna porcja przyjemności.
11/07/2015
Witajcie Kochani,
tak, wiem jestem szalona, ale znacie mnie i wiecie, że nie potrafię się powstrzymać, zwłaszcza kiedy jest dobra okazja. A tą okazją była promocja -20% na zapach miesiąca, w sklepie Goodies.pl . Wiecie, że zazwyczaj świeczki Yankee Candle kupuję tam, są natomiast jeszcze inne sklepy, jak np. Świeczkomania.pl , Świat zapachów , Zapach domu i wiele więcej, gdzie możecie kupić sobie te świece.
Ja tym razem postawiłam na akcent mocno świąteczny i zobaczcie, co do mnie przyszło.
Kupiłam jedną dużą świecę i kilka wosków do przetestowania na przyszłość.
1)Cranberry Ice, czyli Żurawinowy Lód , cena za świece 77,60zł.
Świeca ma śliczny zapach żurawiny, ale bardzo przypomina też zapach dobrej gumy balonowej, typu "Donald". Pewnie nie każdy ją pamięta, ale mnie właśnie ten zapach przywołuje dzieciństwo. Jeżeli lubicie słodkie, świeże, owocowe zapachy, to ten będzie idealny dla Was, zwłaszcza, że przepięknie nastraja świątecznie.
A teraz czas na woski. Oczywiście, jak duża świeca, to i też musiałam kupić małe tartaletki dla znajomych na świąteczne prezenty, aby mieli możliwość przetestowania tego zapachu.
Wosk żurawinowy lód również jest w promocji, jako zapach miesiąca i kosztuje 5,60zł. Polecam gorąco:)
Oczywiście nie mogło zabraknąć mojego ulubionego zapachu Winter Glow . O tak, jest to typowy zapach zimy, czuć w nim choinki, drewno, odrobina zapachu świeżo startej cytryny, a wszystko okraszone zapachem palonego bursztynu. Cena za wosk 7zł.
A teraz bardziej zdecydowany i mocny zapach świąteczny,a mianowicie Red Apple Wreath . Cudowny zapach cynamonu i jabłek, ale nie jest to typowy zapach szarlotki, to wszystko okraszone zapachem goździków, kardamonu, pieprzu i delikatnej woni pomarańczy. Jest to zapach słodko- świeży. A nawet czuję odrobinkę mlecznej czekolady. Zapach jest naprawdę super, polecam!!! Cena 7zł.
Ten wosk to troszkę delikatny zapach, jest to Angel's Wings , czyli Skrzydła Anioła i tak też jest. Czuję w nich zapach perfum, ale nie do końca są to perfumy pudrowe, na pewno znajdziemy w nich nutki słodkich migdałów, wanilii, odrobina piżma i to wszystko wykończone słodką nutą plasterka miodu, posypanego marcepanem.Ładny, delikatny,ale przy tym zdecydowany zapach. Wosk kosztuje 7zł.
Kolejny zapach jest bardzo świeży i śmietankowy, a mianowicie Berry Trifle . I jak sama nazwa mówi są to owoce typu maliny, jagody,truskawki oblane bitą śmietaną. Nie jest to do końca bardzo słodki zapach, ale dzięki świeżości owoców, zmienia się cały charakter zapachu. Cena wosku 7zł.
A teraz coś dla koneserów słodkości:) Kupiła typowo amerykańską słodkość, Vanilla Cupcake , czyli waniliowa babeczka:) Słodka, z dużą ilością lukru, bitej śmietany, porządnej porcji ciasta biszkoptowego i odrobina zapachu cytrusowego, limonki, bądź też cytryny. Ale jest to zdecydowanie zapach 99% wanilii:) Cena wosku 7zł.
Zapach kolejny jest mocny, ponieważ ma w sobie zapach męskich perfum, piżma, cytrusów i zdecydowanie palonego drewna. Zapach Cosy by the Fire to zapach dla mnie, ponieważ uwielbiam twarde, męskie zapachy w świecach. W tym wosku, czuję jeszcze mieszankę cudownych przypraw, które towarzyszą nam nie tylko podczas świąt Bożego Narodzenia. Cena wosku 7zł.
I ostatni już na dziś zapach to Christmas Garland . Wprawdzie już mam ten zapach, ale kupiłam go z myślą o mojej Mamie, której dam go w prezencie, bo ona podobnie jak i ja będzie miała sztuczną choinkę, więc żeby poczuła odrobinę świerku w domu, ten wosk będzie idealny. Jest to typowy zapach świątecznego drzewka, czuję w nim również mocny zapach bursztynu, żywicy, a także drewna. Cena wosku 5,60zł ponieważ ten zapach również jest zapachem miesiąca i na niego przysługuje rabat -20%.
A czy Wy będziecie zaopatrywali się w jakieś woski i świece na te święta? Jacy są Wasi ulubieńcy na te świąteczne dni z firmy Yankee Candle?
pozdrawiam Was serdecznie i do miłego,
Angelika
tak, wiem jestem szalona, ale znacie mnie i wiecie, że nie potrafię się powstrzymać, zwłaszcza kiedy jest dobra okazja. A tą okazją była promocja -20% na zapach miesiąca, w sklepie Goodies.pl . Wiecie, że zazwyczaj świeczki Yankee Candle kupuję tam, są natomiast jeszcze inne sklepy, jak np. Świeczkomania.pl , Świat zapachów , Zapach domu i wiele więcej, gdzie możecie kupić sobie te świece.
![]() |
| autor: ELIASZI |
Ja tym razem postawiłam na akcent mocno świąteczny i zobaczcie, co do mnie przyszło.
Kupiłam jedną dużą świecę i kilka wosków do przetestowania na przyszłość.
1)Cranberry Ice, czyli Żurawinowy Lód , cena za świece 77,60zł.
Świeca ma śliczny zapach żurawiny, ale bardzo przypomina też zapach dobrej gumy balonowej, typu "Donald". Pewnie nie każdy ją pamięta, ale mnie właśnie ten zapach przywołuje dzieciństwo. Jeżeli lubicie słodkie, świeże, owocowe zapachy, to ten będzie idealny dla Was, zwłaszcza, że przepięknie nastraja świątecznie.
A teraz czas na woski. Oczywiście, jak duża świeca, to i też musiałam kupić małe tartaletki dla znajomych na świąteczne prezenty, aby mieli możliwość przetestowania tego zapachu.
Wosk żurawinowy lód również jest w promocji, jako zapach miesiąca i kosztuje 5,60zł. Polecam gorąco:)
Oczywiście nie mogło zabraknąć mojego ulubionego zapachu Winter Glow . O tak, jest to typowy zapach zimy, czuć w nim choinki, drewno, odrobina zapachu świeżo startej cytryny, a wszystko okraszone zapachem palonego bursztynu. Cena za wosk 7zł.
A teraz bardziej zdecydowany i mocny zapach świąteczny,a mianowicie Red Apple Wreath . Cudowny zapach cynamonu i jabłek, ale nie jest to typowy zapach szarlotki, to wszystko okraszone zapachem goździków, kardamonu, pieprzu i delikatnej woni pomarańczy. Jest to zapach słodko- świeży. A nawet czuję odrobinkę mlecznej czekolady. Zapach jest naprawdę super, polecam!!! Cena 7zł.
Ten wosk to troszkę delikatny zapach, jest to Angel's Wings , czyli Skrzydła Anioła i tak też jest. Czuję w nich zapach perfum, ale nie do końca są to perfumy pudrowe, na pewno znajdziemy w nich nutki słodkich migdałów, wanilii, odrobina piżma i to wszystko wykończone słodką nutą plasterka miodu, posypanego marcepanem.Ładny, delikatny,ale przy tym zdecydowany zapach. Wosk kosztuje 7zł.
Kolejny zapach jest bardzo świeży i śmietankowy, a mianowicie Berry Trifle . I jak sama nazwa mówi są to owoce typu maliny, jagody,truskawki oblane bitą śmietaną. Nie jest to do końca bardzo słodki zapach, ale dzięki świeżości owoców, zmienia się cały charakter zapachu. Cena wosku 7zł.
A teraz coś dla koneserów słodkości:) Kupiła typowo amerykańską słodkość, Vanilla Cupcake , czyli waniliowa babeczka:) Słodka, z dużą ilością lukru, bitej śmietany, porządnej porcji ciasta biszkoptowego i odrobina zapachu cytrusowego, limonki, bądź też cytryny. Ale jest to zdecydowanie zapach 99% wanilii:) Cena wosku 7zł.
Zapach kolejny jest mocny, ponieważ ma w sobie zapach męskich perfum, piżma, cytrusów i zdecydowanie palonego drewna. Zapach Cosy by the Fire to zapach dla mnie, ponieważ uwielbiam twarde, męskie zapachy w świecach. W tym wosku, czuję jeszcze mieszankę cudownych przypraw, które towarzyszą nam nie tylko podczas świąt Bożego Narodzenia. Cena wosku 7zł.
I ostatni już na dziś zapach to Christmas Garland . Wprawdzie już mam ten zapach, ale kupiłam go z myślą o mojej Mamie, której dam go w prezencie, bo ona podobnie jak i ja będzie miała sztuczną choinkę, więc żeby poczuła odrobinę świerku w domu, ten wosk będzie idealny. Jest to typowy zapach świątecznego drzewka, czuję w nim również mocny zapach bursztynu, żywicy, a także drewna. Cena wosku 5,60zł ponieważ ten zapach również jest zapachem miesiąca i na niego przysługuje rabat -20%.
A czy Wy będziecie zaopatrywali się w jakieś woski i świece na te święta? Jacy są Wasi ulubieńcy na te świąteczne dni z firmy Yankee Candle?
pozdrawiam Was serdecznie i do miłego,
Angelika
Ocena testowanych kosmetyków w Październiku cz.1
11/02/2015
Kochani,
rozpoczęłam serię pt."Testowanie kosmetyków w (danym miesiącu)", a teraz czas na relację z tych testów.
Na wstępie powiem tylko tyle, że na produktach, od których oczekiwałam naprawdę bardzo wiele, chociażby ze względu na rekomendacje innych osób, a także na markę, od której można wiele oczekiwać.
Zacznę od produktu, który już kiedyś był moim ulubieńcem, a po raz kolejny przypomniał mi, za co go lubię.
1) Żel siarczkowy do kąpieli i aromaterapii SPA dr Duda , poj.1l, cena 23zł.
Bardzo dobry produkt, który przygotowuje naszą skórę do przyjęcia dobrej jakości kosmetyków po dłuższej kąpieli w tym żelu . Jak dla mnie jest to jeden z produktów, które będą u mnie na pierwszym miejscu, w kategorii produktów do kąpieli. Mogę go Wam polecić, bo produkt ma naprawdę mnóstwo dobroczynnych właściwości, wzmacnia ścianki naczyń krwionośnych, pielęgnuje skórę nadmiernie złuszczającą się, nawilża skórę, wygładza ją i zmniejsza rozstępy.
Kolejne produkty to dwie maseczki, które zaskoczyły mnie swoim bardzo dobrym składem i działaniem.
1) Odmładzająca maska do twarzy na mleku łosia , seria Bania Agafii, poj.100ml, cena 5,20zł.
Nie myślałam, że ta odżywka naprawdę może wygładzić i ukoić moją skórę twarzy. Maska z mlekiem łosia ma bardzo dobry skład (m.in.: różeniec górki, sachalińską morwę białą, organiczny biały wosk pszczeli). Maska ma delikatny zapach mleka, ale nie jest to zapach, który po nałożeniu jej na twarz przytłacza, nic z tych rzeczy. Zapach przywołuje na myśl, dobre śmietankowo - waniliowe, domowe ciasto. Super, polecam bardzo gorąco.
2) Biała glinka z czarnym kminem , poj.100g, cena 12zł.
Ja mam mniejszą wersję tej maseczki, ale już przymierzam się do zakupu większego opakowania. To, co ta maseczka robi, przechodzi wszelkie wyobrażenie o dobrej masce do twarzy. Idealnie oczyszcza, wygładza i nadaje skórze cudownego uczucia świeżości i jędrności. Polecam każdemu, kto lubi glinki na twarz, ale również tym, którzy nie zaznali jeszcze dobroci tego produktu. Dzięki temu, że maska z glinką zawiera kmin, mogłam zrobić dodatkowy, dokładny peeling twarzy. Jest to kolejny produkt, który wart jest polecenia i ląduje na mojej liście produktów do kupienia:)
Z takich jeszcze produktów pielęgnacyjnych, testowałam moją ukochaną pastę z serii liści manuka.
Pasta do głębokiego oczyszczania twarzy przeciw zaskórnikom , z serii Liście Manuka, poj.75ml, cena 7,20zł.
O tej paście również wspominałam, w jednym z wpisów nt olejowania ( Czas na olejowanie ), gdzie opisałam Wam jak bardzo produkt mnie urzekł. Jest to naprawdę godny polecenia produkt, dzięki któremu mamy pewność, że skóra jest dobrze oczyszczona i przygotowana na przyjęcie kolejnego produktu, czy to na bombę witaminową, w postaci maseczki, bądź też dobrze, nawilżającego kremu. Musimy pamiętać, że pasta jest bardzo ostra, więc na pewno nie każdemu przypadnie do gustu. Uważam, że cena jest adekwatna do jakości tego produktu. Polecam i na pewno znajdzie się on w ulubieńcach Października.
W testowanych kosmetykach znalazły się dwa mleczka do ciała i jedno serum.
1)Mleczko do ciała wyciąg z francuskich winogron , produkcji: Organic Therapy, poj.200ml, cena 15,50zł.
Mleczko jest bardzo delikatne i ma przyjemny zapach. Natomiast nie jestem do niego przekonana, czegoś mi w nim brakuje;/ Nie jest to produkt, za który zapłaciłabym ponownie 15zł. Jeżeli lubicie delikatne balsamy/mleczka do ciała, które nie zawierają SLS, parabenów, glikoli, silikonów i innych świństw, to ten produkt Wam się na pewno sprawdzi. Dla mnie to nie jest mój ulubieniec, ale oceniam go dobrze.
2) Odżywcza emulsja do ciała z maliną nordycką , firmy:Neutrogena, poj.400ml, cena 24,45zł.
Dobry produkt ze względu na konsystencję, zapach i naprawdę odżywiła moją skórę zwłaszcza na nogach. W sumie to dość drogi kosmetyk, ale czy wart swojej ceny? Chyba nie bardzo. Wiem, że wiele osób, w tym blogerki pisały o tym kosmetyku same dobre rzeczy, ale jak dla mnie ma przeciętne działanie. Oczywiście, nie jest zły, ale jak za taką cenę i jak na taką firmę, oczekiwałam czegoś więcej. Nie polecam, ale też nie odradzam. Ja na pewno, nie kupię go ponownie.
3) Krem modelujący okolice brzucha , firmy L'oreal, poj.125ml, cena ok.18zł.
Jak dla mnie totalny BUBEL!!!!Krem jest okropny, po aplikacji krem się rolował, tworzył na skórze film, którego nie lubię w kosmetykach. Cena 18zł za poj.125ml, i za taką kiepską jakość kremu, to totalna pomyłka. Nie polecam Wam tego kremu, nie dość, że nic nie robi,to jeszcze brudzi i pozostawia nie miłe wrażenie. Pod koniec miesiąca przestałam go używać, bo szkoda mi było ubrań i nie mogłam sobie poradzić z nie miłym uczuciem na skórze.
Do mycia włosów testowałam dwa szampony.
1) Szampon odżywczy Magiczna Moc Olejków , firmy:L'oreal, poj.400ml, cena ok.14zł.
Kolejny BUBEL!!!Nie wiem, co się dzieje z tą firmą. Produkty L'oreala coraz bardziej i częściej mnie rozczarowują, głównie swoją jakością. Ten szampon jest przereklamowany, a dokładniej jest rzadki, nie odżywia, po umyciu włosów mam splątane końcówki, a dodatkowo zapach nie jest jakoś porywający. Totalna pomyłka, to nie jest na pewno szampon odżywczy, a po jego stosowaniu dostałam łupieżu, co mnie bardzo mocno sfrustrowało. Takiego przesuszenia skóry głowy, nie dostałam dawno od używania szamponu. Temu produktowi mówię stanowcze NIE!!!!
2) Szampon do włosów zniszczonych Restore, firmy Syoss, poj.250ml, cena ok.15zł.
Jestem pod wielki wrażeniem tego szamponu. podchodziłam z dużym dystansem zarówno do firmy Syoss, jak i też samych produktów. Szampon ma przepiękny zapach jadwabiu, kwiatów i pudrowych perfum. Moje włosy polubiły ten kosmetyk. Cena 15zł za ten szampon to trochę za dużo, ale jeżeli będzie jeszcze jakaś promocja na ten szampon to na pewno sięgnę po kolejne opakowanie, ale tym razem wybiorę inną wersję. Myślę, że warto poznać szerszą linię kosmetyków tej firmy.
I ostatnim produktem, który znalazł się na mojej liście do testowania było Mleczko kolagenowe do kąpieli z proteinami jedwabiu, firmy BingoSPA, poj.500ml, cena 12,90zł.
Przyjemne, kremowe mleczko do kąpieli, które robi delikatną pianę i ładnie pachnie. Dzięki temu, że mleczko zawiera proteiny jedwabiu, moja skóra po kąpieli nie była sucha. Produkt godny uwagi, ale cena mogłaby być niższa, albo za tę cenę, większa pojemność.
Wszystkie produkty, które używałam podczas minionego miesiąca ,zmusiły mnie do systematycznego ich używania, aby moja opinia o nich była jak najbardziej obiektywna. Oczywiście, że Wy możecie mieć swoje zdanie na ich temat, Wam poszczególne produkty mogły przypaść do gustu, w związku, z czym bardzo chętnie poczytam w komentarzach Wasza opinię na ten temat.
Mimo wszystko cieszę się, że dzięki tej serii poznałam nowe produkty, które stały się moimi ulubieńcami i z całą pewnością będę do nich wracała.
pozdrawiam Was serdecznie i do miłego,
Angelika
rozpoczęłam serię pt."Testowanie kosmetyków w (danym miesiącu)", a teraz czas na relację z tych testów.
Na wstępie powiem tylko tyle, że na produktach, od których oczekiwałam naprawdę bardzo wiele, chociażby ze względu na rekomendacje innych osób, a także na markę, od której można wiele oczekiwać.
Zacznę od produktu, który już kiedyś był moim ulubieńcem, a po raz kolejny przypomniał mi, za co go lubię.
1) Żel siarczkowy do kąpieli i aromaterapii SPA dr Duda , poj.1l, cena 23zł.
Bardzo dobry produkt, który przygotowuje naszą skórę do przyjęcia dobrej jakości kosmetyków po dłuższej kąpieli w tym żelu . Jak dla mnie jest to jeden z produktów, które będą u mnie na pierwszym miejscu, w kategorii produktów do kąpieli. Mogę go Wam polecić, bo produkt ma naprawdę mnóstwo dobroczynnych właściwości, wzmacnia ścianki naczyń krwionośnych, pielęgnuje skórę nadmiernie złuszczającą się, nawilża skórę, wygładza ją i zmniejsza rozstępy.
Kolejne produkty to dwie maseczki, które zaskoczyły mnie swoim bardzo dobrym składem i działaniem.
1) Odmładzająca maska do twarzy na mleku łosia , seria Bania Agafii, poj.100ml, cena 5,20zł.
Nie myślałam, że ta odżywka naprawdę może wygładzić i ukoić moją skórę twarzy. Maska z mlekiem łosia ma bardzo dobry skład (m.in.: różeniec górki, sachalińską morwę białą, organiczny biały wosk pszczeli). Maska ma delikatny zapach mleka, ale nie jest to zapach, który po nałożeniu jej na twarz przytłacza, nic z tych rzeczy. Zapach przywołuje na myśl, dobre śmietankowo - waniliowe, domowe ciasto. Super, polecam bardzo gorąco.
2) Biała glinka z czarnym kminem , poj.100g, cena 12zł.
Ja mam mniejszą wersję tej maseczki, ale już przymierzam się do zakupu większego opakowania. To, co ta maseczka robi, przechodzi wszelkie wyobrażenie o dobrej masce do twarzy. Idealnie oczyszcza, wygładza i nadaje skórze cudownego uczucia świeżości i jędrności. Polecam każdemu, kto lubi glinki na twarz, ale również tym, którzy nie zaznali jeszcze dobroci tego produktu. Dzięki temu, że maska z glinką zawiera kmin, mogłam zrobić dodatkowy, dokładny peeling twarzy. Jest to kolejny produkt, który wart jest polecenia i ląduje na mojej liście produktów do kupienia:)
Z takich jeszcze produktów pielęgnacyjnych, testowałam moją ukochaną pastę z serii liści manuka.
Pasta do głębokiego oczyszczania twarzy przeciw zaskórnikom , z serii Liście Manuka, poj.75ml, cena 7,20zł.
O tej paście również wspominałam, w jednym z wpisów nt olejowania ( Czas na olejowanie ), gdzie opisałam Wam jak bardzo produkt mnie urzekł. Jest to naprawdę godny polecenia produkt, dzięki któremu mamy pewność, że skóra jest dobrze oczyszczona i przygotowana na przyjęcie kolejnego produktu, czy to na bombę witaminową, w postaci maseczki, bądź też dobrze, nawilżającego kremu. Musimy pamiętać, że pasta jest bardzo ostra, więc na pewno nie każdemu przypadnie do gustu. Uważam, że cena jest adekwatna do jakości tego produktu. Polecam i na pewno znajdzie się on w ulubieńcach Października.
W testowanych kosmetykach znalazły się dwa mleczka do ciała i jedno serum.
1)Mleczko do ciała wyciąg z francuskich winogron , produkcji: Organic Therapy, poj.200ml, cena 15,50zł.
Mleczko jest bardzo delikatne i ma przyjemny zapach. Natomiast nie jestem do niego przekonana, czegoś mi w nim brakuje;/ Nie jest to produkt, za który zapłaciłabym ponownie 15zł. Jeżeli lubicie delikatne balsamy/mleczka do ciała, które nie zawierają SLS, parabenów, glikoli, silikonów i innych świństw, to ten produkt Wam się na pewno sprawdzi. Dla mnie to nie jest mój ulubieniec, ale oceniam go dobrze.
2) Odżywcza emulsja do ciała z maliną nordycką , firmy:Neutrogena, poj.400ml, cena 24,45zł.
Dobry produkt ze względu na konsystencję, zapach i naprawdę odżywiła moją skórę zwłaszcza na nogach. W sumie to dość drogi kosmetyk, ale czy wart swojej ceny? Chyba nie bardzo. Wiem, że wiele osób, w tym blogerki pisały o tym kosmetyku same dobre rzeczy, ale jak dla mnie ma przeciętne działanie. Oczywiście, nie jest zły, ale jak za taką cenę i jak na taką firmę, oczekiwałam czegoś więcej. Nie polecam, ale też nie odradzam. Ja na pewno, nie kupię go ponownie.
3) Krem modelujący okolice brzucha , firmy L'oreal, poj.125ml, cena ok.18zł.
Jak dla mnie totalny BUBEL!!!!Krem jest okropny, po aplikacji krem się rolował, tworzył na skórze film, którego nie lubię w kosmetykach. Cena 18zł za poj.125ml, i za taką kiepską jakość kremu, to totalna pomyłka. Nie polecam Wam tego kremu, nie dość, że nic nie robi,to jeszcze brudzi i pozostawia nie miłe wrażenie. Pod koniec miesiąca przestałam go używać, bo szkoda mi było ubrań i nie mogłam sobie poradzić z nie miłym uczuciem na skórze.
Do mycia włosów testowałam dwa szampony.
1) Szampon odżywczy Magiczna Moc Olejków , firmy:L'oreal, poj.400ml, cena ok.14zł.
Kolejny BUBEL!!!Nie wiem, co się dzieje z tą firmą. Produkty L'oreala coraz bardziej i częściej mnie rozczarowują, głównie swoją jakością. Ten szampon jest przereklamowany, a dokładniej jest rzadki, nie odżywia, po umyciu włosów mam splątane końcówki, a dodatkowo zapach nie jest jakoś porywający. Totalna pomyłka, to nie jest na pewno szampon odżywczy, a po jego stosowaniu dostałam łupieżu, co mnie bardzo mocno sfrustrowało. Takiego przesuszenia skóry głowy, nie dostałam dawno od używania szamponu. Temu produktowi mówię stanowcze NIE!!!!
2) Szampon do włosów zniszczonych Restore, firmy Syoss, poj.250ml, cena ok.15zł.
Jestem pod wielki wrażeniem tego szamponu. podchodziłam z dużym dystansem zarówno do firmy Syoss, jak i też samych produktów. Szampon ma przepiękny zapach jadwabiu, kwiatów i pudrowych perfum. Moje włosy polubiły ten kosmetyk. Cena 15zł za ten szampon to trochę za dużo, ale jeżeli będzie jeszcze jakaś promocja na ten szampon to na pewno sięgnę po kolejne opakowanie, ale tym razem wybiorę inną wersję. Myślę, że warto poznać szerszą linię kosmetyków tej firmy.
I ostatnim produktem, który znalazł się na mojej liście do testowania było Mleczko kolagenowe do kąpieli z proteinami jedwabiu, firmy BingoSPA, poj.500ml, cena 12,90zł.
Przyjemne, kremowe mleczko do kąpieli, które robi delikatną pianę i ładnie pachnie. Dzięki temu, że mleczko zawiera proteiny jedwabiu, moja skóra po kąpieli nie była sucha. Produkt godny uwagi, ale cena mogłaby być niższa, albo za tę cenę, większa pojemność.
Wszystkie produkty, które używałam podczas minionego miesiąca ,zmusiły mnie do systematycznego ich używania, aby moja opinia o nich była jak najbardziej obiektywna. Oczywiście, że Wy możecie mieć swoje zdanie na ich temat, Wam poszczególne produkty mogły przypaść do gustu, w związku, z czym bardzo chętnie poczytam w komentarzach Wasza opinię na ten temat.
Mimo wszystko cieszę się, że dzięki tej serii poznałam nowe produkty, które stały się moimi ulubieńcami i z całą pewnością będę do nich wracała.
pozdrawiam Was serdecznie i do miłego,
Angelika
